Pierwsza1 jest z 29 kwietnia 1680 r., a zdarzenie miało
miejsce w Wilanowie: „około pierwszej godziny z południa powstała tu
burza niesłychanej gwałtowności, połączona z grzmotem i deszczem
nawalnym, pędzona od strony południowo-zachodniej. Wicher straszliwy,
jakiego najstarsi ludzie nie pamiętają, obalił część stajen królewskich z
ogromnym budynkiem mającym do dwieście kroków długości, napełniwszy
rozwalinami trzecią część wielkiej alei; a łamiąc grube belki sprawił
taki huk, jakby z wielu dział naraz wystrzelono, powywracał z korzeniem
najgrubsze drzewa w ogrodzie królewskim, pozrywał dachy z wielu domów, a
nawet z kościoła ojców Karmelitów i wiele innych szkód poczynił, choć
burza nie trwała dłużej nad pół kwadransa. Woda na Wiśle tak się
podniosła, że zatopiła wyspy i grunta przyległe. Okropny ten huragan
wielkie także porobił szkody w majętności królewskiej w Wilanowie,
obalił stajnię nowo zbudowaną, przy czym zostało zabitych albo
pokaleczonych kilka koni wielkiej ceny. Ale bardziej niż tych wszystkich
strat, żałował król jegomość drzewa z gniazdem bocianim, które wicher z
korzeniem wywrócił. Ludzie musieli się kłaść na ziemi, inaczej wicher
porywał ich w powietrze i rzucał nimi daleko. Jest przy tym niemało
powieści o złych duchach, które w powietrzu latające widziano”. W tym
opisie na trąbę powietrzną wskazuje zwłaszcza końcowy fragment o
unoszeniu ludzi.
:__________________________________________________________________
Druga relacja2 dotyczy Koźmina Wielkiego i Nowego w 1745 r.
Skutki trąby, opisanej przez kronikarza, dają pojęcie o sile kataklizmu:
„od 15 lipca począwszy aż do święta ścięcia św. Jana, tj. do 29
sierpnia, nie zamknęły się upusty niebieskie. Żniwa oczywiście
zniszczały. W sam dzień 29 sierpnia pokryło się naraz po południu niebo
czarnymi chmurami i taka zapadła ciemnica, że niczego dojrzeć nie było
można. Następnie powstał szalony wicher, który poruszył w posadach
budynki, a zamieniwszy się w trąbę powietrzną, pozrywał drzewa i
poprzewracał zabudowania. W starym mieście zarzucił wieżę kościoła
parafialnego, a jej podstawy rozłupał na kilka części, zniósł dalej
wieżę ratuszową i zniszczył zupełnie ratusz, podobnie zburzył synagogę
oraz mnóstwo domów i budynków gospodarczych. W nowym mieście zniósł
wicher wszystkie domy naokół rynku stojące, porozbijał wszystkie
stajnie, obory, stodoły i cztery wiatraki. Nadto wywrócił obydwa
kościoły prebendalne św. Krzyża i św. Ducha, na przedmieściach stojące.
Nie pozostawił też w spokoju zamku sapieżyńskiego. Wybiwszy wszystkie
okna, poodkrywał dachy, a część dachu ze strony południowej, wraz z
pokryciem wieży, zniósł zupełnie. Podobnie poniszczył oficyny i
powyrywał w ogrodzie nieomal wszystkie i najstarsze drzewa. W sąsiedniej
wsi Wrotkowie wszystkie domy, stajnie i stodoły uległy zniszczeniu,
pozostał się tylko jeden dom, ale i w niego uderzył piorun i obrócił go w
perzynę. Podobnego losu doznały wsie Staniewo, Budy, Grembów, itd. Lasy
przedstawiały się jakoby kosą ścięte. Wszystko to trwało zaledwie jeden
kwadrans. Następnie spadł grad tak silny, że wybijał oczy zwierzętom,
zabijał ptaki na drzewach i zwierzynę leśną. Nawałnica ta wywołała
oczywiście ogólne przygnębienie”.
::__________________________________________________________________
Precyzyjny opis3 trąby jest z 1862 r. – „29 lipca o godzinie 4
po południu śród dnia nader skwarnego, mieliśmy w Żerkowie trąbą
wietrzną, zjawisko, które dość często pojawia się na wybrzeżach Chin i
Japonii, czasami nad Bałtykiem i Adriatykiem, lecz bardzo rzadko u nas
zachodzi. Od zachodu posuwała się z szumem wielkim i stłumionym łoskotem
na błękicie nieba wcale niewielka, czarna chmura, która u dołu swego
miała zakręcony lejek, podobny do końca skorupy ślimaczej. Lejek ten
opuszczał i rozszerzał się coraz to bardziej w szybkim biegu chmury i
wziął ją prawie całą w wir swój i taniec. Naraz zerwał się tak
straszliwy wicher, iż w oka mgnieniu połamał najtęższe drzewa, lub
powyrywał je z korzeniem i że wszystko powywracał i zniszczył, co
znalazł w obwodzie swoim. Wiatr ten kręcił się i wirował w wielkim kole
na 2000 metr. w średnicy – i co napotkał, to pochwycił i uniósł z sobą w
powietrze. Kilka tylko sekund potrzeba było, aby 1/3 część zabudowań
Żerkowa poobalał, pozrywał i w gruzy zamienił. Był tak silnym, iż nawet
grube mury oprzeć mu się nie mogły, rozrzucał je jakoby z słomy, lub
latającego piasku były wzniesione. Ponad kościołem niebo pokryło się
grubą, różową mgłą – albo raczej tumanem kurzu popiołowego, spoza
którego przebijało się takie samo krwawe, płomienne światło, jakie
spostrzegać się daje na niebie przy przechodzących prądach
elektrycznych, albo w czasie pojawiającej się zorzy północnej. W mieście
myślano, że kościół się pali i probostwo, i dlatego mnóstwo ludzi
wybiegło na pomoc, mimo że sam Żerków w gruzach swoich się tarzający,
niemało jej potrzebował
:___________________________________________________________________________________
Jest też wiele podobnych, ale krótkich relacji. Na przykład:
– W 1697 r. „w drodze od Horodiszcz wicher kręcący napadł mię i syna mego, mało z końmi nie powywracał”4.
–
W 1821 r. „w powiecie łęczyckim pokazała się trąba wietrzna pomiędzy
wsiami Jarochowskiem i Mazewem, poniszczyła zboża, kamienie do dwóch
centnarów ważące z ziemi ruszyła i uniosła, stodoły, drzewa itd.
powyrywała i wywróciła, wydając szum, łoskot i zapach siarki”5.
–
W 1836 r. koło Witebska „pracujący na polu wieśniak, porwany przez
burzę, uniesiony został w pobliski staw, z którego wyrwał go nowy pęd
wiatru i na ląd wyrzucił. Przestrach i otrzymane rany zmusiły go do
położenia się w łóżko, jednak bez niebezpieczeństwa utraty życia”6.
–
W. 1851 r., w okolicy Miechowa – „wicher obalił 5 domów i karczmę, przy
czym jeden człowiek i 20 sztuk bydła zginęło”, a we wsi Charsznica
„trąba nadpowietrzna połączona z gradem nadzwyczajnej wielkości,
zniszczyła zupełnie 15 chałup i inne zabudowania”. Ten sam huragan
poczynił spustoszenia w okolicy Wolbromia7.
–
W. 1883 r. w okolicy Turka – „zaczęło się ono od wichru, który wywracał
drzewa, budynki, unosił wozy z końmi i ludźmi, po czym nastąpiła
niesłychana ulewa, która trwała do trzech godzin i poznosiwszy groble i
mosty, zalała pola na przestrzeni z górą tysiąca morg. Straszliwy ten
dramat natury zakończył grad, który dobił to, czego nie zniszczył wicher
i ulewa”.
–
W. 1885 r. w Świętasiekierce – „trąba powietrzna przeszła w zeszły
wtorek przez naszą okolicę i zrządziła dużo szkody. Snopki zboża
zabierała szalona wichura z sobą wysoko w powietrze”.
–
W. 1917 r., w pobliżu rzeki warty w pow. Wieluńskim w miejscowości
folwark Radycki – „upału wielkiego nie było, była ładna pogoda. Naraz z
odległej chmury zaczął się formować lej, ostrzem zwrócony ku dołowi, z
ziemi zaś zaczął się wznosić jakby dym spomiędzy zabudowań wymienionej
miejscowości. […] Skutki trąby były straszliwe: jedną stodołę zmiotła aż
do klepiska, dwie uszkodziła i trzy domy mieszkalne. Ludzie w panice
pouciekali. Zboże było zwichrzone, jakby spalone. Części maszyn i
budynków znaleziono potem daleko w polu”8.
:__________________________________________________________________________________
He,he to koniec. Myślę że się wiele dowiedzieliście! Naara....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz